Doszedłszy do bulwaru Clichy
catering warszawa |Bramki antykradzieżowe |Szkolenia Warszawa

„Doszedłszy do bulwaru Clichy, skręcili w rue Lepie, która wokół Moulin de la Galette pięła się stromo w górę wzgórza Montmartre. Domy tu były coraz rzadsze, ukazały się wolne przestrzenie porosłe drzewami i kwiatami. Rue Lepie raptownie się urywała. Obaj mężczyźni poszli dalej krętą ścieżką przez krzaki.
— Gauguin — rzekł po chwili Vincent — powiedz mi pan szczerze, co pan sądzi o Seuracie.
— Wiedziałem, że pan o to zapyta. Seurat rozumie barwę lepiej niż ktokolwiek od czasu Delacroix, ale to źle, że odnosi się do malarstwa zbyt teoretycznie. Malarze nie powinni zastanawiać się nad tym, co robią, teorie należy pozostawić krytykom. Georges wzbogaci niechybnie wiedzę o barwach, a jego gotycka architektura przyśpieszy powrót sztuki do prymitywu. Ale to wariat, zupełny wariat, jak pan sam widział.
Droga na Montmartre była stroma, za to widok ze szczytu niezrównany. U stóp ich rozpościerał się Paryż, z kłębów mgły porannej wynurzało się morze czarnych dachów i licznych wież kościelnych. Sekwana — lśniący, kręty nurt światła — dzieliła miasto na dwie części. Morze domów zdawało się spływać ze stoku Montmartreu w dół ku rzece, aby wspiąć się z powrotem w górę po zboczach Montparnasseu. Słońce wychynęło zza chmur i rozjaśniło Lasek Vincennes. Zieleń Lasku Bulońskiego na drugim krańcu miasta była wciąż jeszcze ciemna i senna. Trzy charakterystyczne słupy milowe miasta Opera w centrum, Notre Dame na wschodzie i Łuk Tryumfalny na zachodzie, sterczały wysoko w przestwór niby kolorowe, kamienne wzgórza.“(3)



tanie opony |Cennik usług budowlanych |Vision International